Polacy z zespołu NAC Rally Team od kilku dni przebywają w Maroku, gdzie trenują przed rozpoczynającym się w poniedziałek rajdem OiLibya Rally of Morocco. Trasa o długości 2074 kilometrów podzielona jest na 6 etapów, z czego 1544 kilometrów to odcinki specjalne. Na wydmach w okolicach Merzouga wykorzystują intensywnie czas, by udoskonalić swe umiejętności prowadzenia na piasku ciężarowego Unimoga oraz Mitsubishi Pajero T2.

Oba auta spisują się bez zarzutu – mówi Piotr Domownik, który w zawodach wystartuje ciężarówką. – Ćwiczymy typowe przejazdy przez wydmy, wybieramy różne trudności, które mogą nas czekać podczas rajdu. Zdecydowaliśmy się nawet specjalnie zakopać w piasku ciężarówkę, by przetrenować uwalnianie jej z pułapki. Zdajemy sobie sprawę z tego, że część trasy prowadząca przez wydmy będzie absolutnie kluczowa dla wyników tego rajdu.

Dla doświadczonego Krzysztofa Kretkiewicza będzie to kolejny już występ w Afryce, ale po raz pierwszy w roli pilota załogi ciężarowej. Wcześniej nasz zawodnik dał się poznać przede wszystkim jako znakomity kierowca quada, którego największym atutem są duże umiejętności nawigacyjne. – Krzysiek perfekcyjnie pilotuje mnie w morzu piasku, świetnie „czyta” kierunek jazdy – ocenia Piotr Domownik. – Momentami jednak jest zbyt optymistycznie nastawiony co do możliwości pokonania niektórych przeszkód naszym 7-tonowym Unimogiem, nawet jeśli 200-kilogramowym quadem przejeżdżał to samo miejsce bez większego wysiłku. Specyfika jazdy dużą ciężarówką jest jednak inna, ale świetnie się dogadujemy i wspólnie czynimy duże postępy.

Na piaskowym treningu wyśmienicie radzi sobie również Paweł Molgo, który w zbliżających się zawodach wystartuje rajdowym Mitsubishi Pajero grupy T2. Prowadzone przez niego auto, które w myśl regulaminu ma dość ograniczoną moc silnika, bez trudu pokonuje nawet najwymyślniejsze przeszkody. Polacy z NAC Rally Team są dobrej myśli, zwłaszcza że Molgo, ubiegłoroczny Rajdowy Mistrz Polski Samochodów Terenowych grupy T2, w kraju nie ma wielu okazji, by trenować jazdę w tak specyficznych warunkach. Otuchę budzi również kondycja obu samochodów zespołu, które nie wykazują żadnych słabości. Wieczorami mechanicy kontrolują pieczołowicie stan pojazdów; na koniec treningów, tuż przed samym startem w rajdzie zaplanowany jest jeszcze ich przegląd generalny.

Pustynne treningi to nie tylko okazja do ćwiczenia jazdy i nawigacji, ale również… zdobywania przyjaciół. – Na wydmach spotkaliśmy załamaną załogę Brazylijczyków – Guilherme’a Spinelliego i Youssefa Haddada, którzy przed startem w zawodach testowali swoje „kosmiczne” Mitsubishi ASX grupy T1 – opowiada Piotr Domownik. – Mieli duże problemy z silnikiem, nie mogli go uruchomić. Oczywiście pomogliśmy im w ewakuacji z wydm, a potem zaholowaliśmy na asfalt. Było nam miło, że mogliśmy pomóc tak znanej załodze. Przy okazji przetrenowaliśmy jazdę na wydmach z samochodem na holu. Mamy nadzieję, że nie będziemy musieli skorzystać z tych umiejętności podczas rajdu…