W najbliższy weekend przed Natalię Kowalską czeka „domowy” wyścig w Brnie. Przed rywalizacją w Czechach Polka podzieliła się swoimi wrażeniami na temat swoich startów w Formule 2 i o tym, jak to jest być jedyną kobietą w tym cyklu. Zawodniczka zespołu CYFRA+ F2 RACING zajmuje obecnie 19. miejsce w punktacji, ale jak zapowiada, to nie jest jej ostatnie słowo.

Jeździłaś w Formule Renault 2000, jeździłaś w Star Mazda. Czym różni się F2 od tych dwóch serii?

Natalia Kowalska: Formuła 2 jest świetnie zorganizowana, prestiżowa. Startują tu samochody o pojemności zaledwie 1,8 litra, a z prawie 500 KM, osiągające prędkości powyżej 300 km/h. Formuła 2 to ceniona seria, w której wyścigi są na wysokim poziomie. Tutaj nie ma podziału na teamy, wszyscy zasadniczo dysponujemy tym samym i tym Formuła 2 różni się od innych serii. Bolidy w Formule 2 są dużo bardziej zaawansowane technologicznie, szybsze, a co za tym idzie o wiele bardziej wymagające niż w innych seriach, w których jeździłam.

Za Tobą sześć wyścigowych weekendów. Jak oceniasz dotychczasowy sezon?

Natalia Kowalska: Tak naprawdę nie zastanawiałam się jeszcze nad tym. Biorę ten sezon taki jaki jest – to miał być czas na „wjeżdżenie” się, naukę, zebranie doświadczeń. Czas na podsumowania przyjdzie po sezonie, na razie jest analiza z wyścigu na wyścig i eliminowanie bieżących błędów.

Wśród kierowców w Formule 2 jeździ tylko jedna kobieta. Jesteś nią Ty. Jak traktują Cię mężczyźni?

Natalia Kowalska: Na świecie single-seaterami na przyzwoitym poziomie jeździ około 10 kobiet. Powszechnie uważa się, że wyścigi bolidami to najtrudniejszy sport samochodowy. Dyscyplina jest postrzegana jako męska, ale ja jestem po to, by ten stereotyp przełamać. W F2 startuję z mężczyznami na równych prawach. Nie mam taryfy ulgowej. Dostaję bardzo dużo maili od osób obu płci, że jestem dla nich inspiracją. A być inspiracją to zaszczyt, ale i ogromna odpowiedzialność. Natomiast inni kierowcy Formuły 2 traktują mnie bardzo miło, jak równą im koleżankę z toru wyścigowego.

A dlaczego według Ciebie tak niewiele kobiet na świecie jeździ bolidami?

Natalia Kowalska: Powodów jest na pewno kilka. Najważniejszy z nich, to ten, że jazda single-seaterami wymaga sporej siły, przygotowania fizycznego i jest trudna technicznie, a wyścigi niebezpieczne. W bolidzie nie ma żadnego komfortu. Bolid to auto ale tylko w nomenklaturze. Uważam, że to urządzenie do ścigania się, wymagające od kierowcy najwyższych umiejętności. Jeśli połączy się to z tym, że kobieta w takich wyścigach musi walczyć z samymi mężczyznami, mamy gotową odpowiedź.

- Jazda w wyścigach samochodów turystycznych, nawet tak popularnych i prestiżowych jak Porsche, Ferrari, Seat jest inna. Bolid Formuły 2 każde okrążenie pokonuje nawet 30 sekund szybciej od Porsche. Start bolidu Formuły 2 w porównaniu z każdym samochodem turystycznym, to dubel w 3-5 okrążeniu. Dlatego staje się jasne, że kobiety mając wybór, wybierają serie „lżejsze” w samochodach turystycznych.

By wytrzymać trudy weekendowej rywalizacji trzeba mieć bardzo dobrą kondycję. Jak przygotowujesz się do startów?

Natalia Kowalska: Oczywiście nie ma lepszego treningu jak po prostu jeździć, gdyż pracują dosyć specyficzne mięśnie w bardzo różnych partiach ciała. Ale niestety nie ma takiej możliwości, więc jak każdy kierowca dużo czasu spędzam na siłowni i biegając. Tak naprawdę to zabiera największą część mojego wolnego czasu. Jest bardzo ważne, aby w czasie jazdy mieć swobodę psychiczną jeśli chodzi o nasz organizm i mięśnie.

- W momencie, kiedy poczujemy ból lub zmęczenie w jakiejkolwiek partii mięśni, mózg już raczej nie jest w stanie ta swobodnie pracować, gdyż w bolidzie trzeba być skupionym, ale przede wszystkim zrelaksowanym. Ważne jest ogólne przygotowanie fizyczne. Ja praktycznie całe życie miałam styczność z jakimś sportem. Od 6 roku życia jeździłam na nartach, przez kilka lat grałam w tenisa, tańczyłam, zawsze aktywnie uczestniczyłam w lekcjach wf. Trening ogólnorozwojowy jest bardzo ważny.

Wyścigi to nie tylko przygotowanie fizycznie, nie tylko talent ale także doświadczenie i ilość wyjeżdżonych kilometrów na torach. Zgadzasz się z tym?

Natalia Kowalska: Oczywiście. Na to, żeby być kierowcą wyścigowym z wynikami, składa się bardzo wiele czynników. Jednym z nich jest doświadczenie i ciężka praca. Do tego sezonu przystąpiłam z mniejszą liczbą wyścigów przejechanych w całej mojej karierze niż każdy inny kierowca F2 przejechał przez jeden sezon! Ponadto jako jedyna wśród kierowców F2 miałam półtoraroczną przerwę w wyścigach, w treningu. To powoduje, że muszę szybciej i więcej pracować, żeby pozostać w kontakcie ze stawką. Wiem jednak, że to będzie owocowało w przyszłości.

Wróćmy do F2. Na którym z dotychczasowych torów jeździło Ci się najlepiej, na którym najgorzej? Który przypadł Ci do gustu, a którego nie polubiłaś od pierwszego okrążenia?

Natalia Kowalska: Chyba najgorzej właśnie jeździło mi się w czasie ostatniego startu w Wielkiej Brytanii. Tor w Brands Hatch jest bardzo szybki, bez dohamowań, nie daje możliwości wyprzedzania, w ogóle mi nie podszedł. Brakowało mi w nim rytmu, a poza tym był dosyć krótki, a jazda w rzędzie powodowała, że auto nie miało docisku. Moim dotychczas ulubionym torem Formuły 2 jest Algarve w Portugalii. Niesamowity tor, z bardzo dużymi różnicami wzniesień i różnym typem zakrętów. Dobrze mi się jeździło także na Silverstone, ale jeszcze wersją GP przed przebudową. Tor miał fajny rytm, był dosyć trudny technicznie, a jego zakręty są legendarne. Wymagał dużego skupienia, żeby złożyć jedno idealnie przejechane okrążenie!

Jak wg Ciebie wypadają porównania miedzy F2, a np F3, czy innymi seriami?

Natalia Kowalska: To bardzo ciekawe pytanie, ale odpowiedź na nie nie jest prosta. Na świecie Formuła 2 ma swoją renomę, pełne poparcie FIA.U nas jeszcze niewiele się o niej wie. Może dlatego, że została całkiem niedawno reaktywowana / 2009/. W zeszłym sezonie zawodnicyz dużym doświadczeniem, liczyli na łatwe zwycięstwa. Okazało się, że to nie takie proste. Dzisiaj w Formule 2 ścigają się kierowcy o uznanej klasie i ale też Ci na dorobku, jak ja. Nie zawsze udaje się tym najbardziej doświadczonym jechać w ścisłej czołówce. Słyszałam różne porównania, F2 porównuje się np. do juniorskich serii jak F3, co jest zupełnie nieuzasadnione. W F3, potocznie mówiąc„lata” się po zakrętach, to są lekkie auta z bardzo dobrą aerodynamiką.

- W Formule 2, przy tej wadze bolidów, mocy silnika, wielkości opon, należy wykonać prawidłowo każdy element wyścigowego rzemiosła. Auto jest po prostu „fizyczne”, wymagające fizycznego przygotowania i siły. Porównań jest zawsze dużo, ale tylko dlatego, że kazdy z kierowców chce znaleźć dla siebie ta właściwą serię, właściwą drogę do celu. To nie jest juniorska tylko zaawansowana seria ucząca rzemiosła wyścigowego i dająca perspektywy na przyszłość. Zastanawiający dla nas, kierowców w F2, jest fakt, że skoro to taka łatwa seria z wartościowymi nagrodami, to dlaczego nie ma do niej tak wielu chętnych? Mamy swoją odpowiedź. Trudno poddać się reżimowi tego samego sprzętu, ograniczonych ustawień i tych samych procedur.

W Brands Hatch, podczas drugiego wyścigu, dokonałaś nie lada wyczynu. Przez prawie cały dystans kierowałaś bolidem tylko lewą ręką. Opowiedz jak to wyglądało z Twojej perspektywy.

Natalia Kowalska: Bolało i nie było łatwo! Jeszcze teraz, tydzień po wyścigu mam spory ból pleców i ramienia. Tak naprawdę cały wyścig starałam się po prostu utrzymać w czarnej części toru i dojechać do mety. Trudność polegała też na tym, że większość zakrętów na torze jest w prawą stronę- czyli lewa ręka niestety nie była tą wygodniejszą! Tutaj muszę podziękować mojemu trenerowi od przygotowania fizycznego, że dobrze mnie pomęczył przed sezonem i dałam dzięki temu dałam sobie radę z tą trudną sytuacją.

O czym nie ma pojęcia kibic oglądający w telewizji wyścigi F1, czy F2, a co jest oczywistym problemem dla kierowców bolidów, problemem, z którym muszą się zmagać?

Natalia Kowalska: Wysiłek fizyczny! Jest to sport naprawdę bardzo fizyczny, bo zmagamy się z ogromnymi przeciążeniami i wysoką temperaturą w bolidzie. Podając przykład, na lipcowym wyścigu w Portugalii temperatura powietrza sięgała 40 stopni, a przeciążenia boczne to między 3.5 a 4G, sześć razy na jednym okrążeniu! W wyścigu tych okrążeń jest 25 (45minut), a przez cały weekend przejeżdżamy przynajmniej 150 okrążeń. W międzyczasie nasz organizm nie odpoczywa, bo potrzebna jest ciągła 100% koncentracja, przy ciągłej jeździe na limicie możliwości bolidu, każdy najmniejszy błąd kierowcy to wyjazd poza tor.

- Ponad to mamy na sobie 3- warstwowy ognioodporny kombinezon, oraz ognioodporną, nieoddychającą bieliznę wyścigową ( golf z długim rękawem, długie spodnie, skarpetki), balaklawę oraz ognioodporny kask. Samo stanie w takim stroju w pełnym słońcu przez godzinę to już niezły wysiłek, nie mówiąc o prowadzeniu bolidu! W czasie wyścigu puls dochodzi do nawet 200 uderzeń na minutę w niektórych momentach, a podając dla przykładu, nacisk na pedał hamulca to ponad 100 kg jednorazowo!

Skąd na bolidzie numer 77? Dlaczego ten, a nie inny?

Natalia Kowalska: To przypadek. Kiedy byłam mała, mój tata, żeby odróżnić mnie od siostry w czasie treningów na torze gokartowym, musiał dać mi inny numer niż jej. Ona jeździła z 7. Wszyscy zawsze chcieli jeździć z nr 1, mnie tata z taśmy izolacyjnej wykleił nr 77. I tak już zostało. Nawet jak byłam Mistrzem Polski i przysługiwał mi tytularnie nr 1 to pozostałam przy swoich dwóch siódemkach. Ta cyfra to taki mój talizman, z którym jeżdżę od 7 roku życia.

Czas na pytania odnośnie najbliższego weekendu w Brnie. Kolejny nieznany tor dla Ciebie. Co o nim sądzisz, jakie masz przeczucia?

Natalia Kowalska: Jest to średnio szybki tor z kombinacją zakrętów prawo-lewo. Brzmi to dosyć zwyczajnie, natomiast większość torów charakteryzuje się tym, że zakręty są przeważnie w jedną stronę. Natomiast w Brnie praktycznie zawsze jest prawy-lewy-prawy itd. Myślę, że będzie mi lepiej pasował jak Brands Hatch. Zrobię wszystko, żeby pokazać się z jak najlepszej strony.

Po znakomitym weekendzie w Algarve, był gorszy w Brands Hatch. Taka huśtawka nastrojów wyprowadza z równowagi, czy wręcz przeciwnie – mobilizuje do jeszcze lepszej jazdy?

Natalia Kowalska: Nie, zdaję sobie sprawę z tego, że był to tor który mi wyjątkowo nie pasował, a przy tak wyrównanej stawce ciężko było coś zwojować. Zawsze staram się pojechać jak najlepiej, wyciągać wnioski. Już dużo bardziej poprawiliśmy się w taktyce w kwalifikacjach i to też jest dobre. Coraz bardziej wiem czego chcę od bolidu i coraz bardziej go zaczynam rozumieć.

Można powiedzieć, że czeka Ciebie domowy wyścig. Bliżej Polski jeździć nie będziesz. Czujesz z tego powodu jakąś presję?

Natalia Kowalska: Wypadało by powiedzieć, że tak, ale nie, staram się po prostu zrobić wszystko po kolei jak należy, dać z siebie ile mogę i wynik powinien przyjść sam. Jest to mój „domowy” wyścig, a nie znam toru – na pewno wielka szkoda. Oczywiście miło jest widzieć polskie flagi i polskich kibiców – to zawsze, ZAWSZE mobilizuje i jest nieziemsko przyjemne!

Świat motosportu podzielony jest pół na pół po niedzielnej GP Niemiec i tym, w jaki sposób Alonso wyprzedził Massę. W jakiej grupie ty jesteś – przeciwników „team order”, czy w tej drugiej, która nie widzi w tym nic złego?

Natalia Kowalska: Oczywiście, że jestem w grupie przeciwników. Wszyscy kierowcy, z którymi rozmawiałam do tej pory byli raczej niezadowoleni z obrotu sprawy. W wyścigach nie zawsze wygrywa najszybszy, najczęściej wyrywa ten, któremu wszystko „zagra”. Alonso nie był najszybszy, ale nie jechał pierwszy. Massa był zawodnikiem, który prowadził. Zawsze byłam i będę przeciwnikiem takiego obrotu sprawy, bo wyścigi polegają na ściganiu jak sama nazwa wskazuje, a nie ustalaniu, kto będzie pierwszy. Uważam też, że jest to poniżenie dla zawodnika, w tym przypadku Massy, przez zespół.