Plaża Magdalena – to tam organizator zdecydował by rozpocząć największy, najcięższy i najdłuższy maraton cross-coutry świata – Dakar 2013. Zaraz po przyjeździe zobaczyłem, ze rozmiar tej imprezy jest naprawdę potężny. Miasto dakarowe było podzielone na trzy strefy. Pierwsza z nich to serwisy uczestników, druga bardzo dobrze zorganizowana strefa badań i odbiorów kontrolnych, trzecia to wielka strefa kibiców, bardzo długie kolejki do wejścia na tą strefę mimo 36 stopniowego upału – komentuje Martin Kaczmarski.

I tu pierwsze zaskoczenie – badanie kontrolne fantastyczna organizacja, wszystko działo się bardzo szybko i sprawnie od samego początku. Każde ze stoisk było ponumerowane i panował spokój mimo ogromnej liczby osób, bo przypominam ze odprawę muszą przejść nie tylko zawodnicy, serwisy, ale również dziennikarze oraz samochody asystujące, których jest tak samo dużo jak samochodów, quadów i motocykli. Przez ten wielki namiot w przeciągu dwóch dni przeszło i przewinęło się ponad 3500 tys. osób. I tu moja sugestia mimo tego, że rajd jest międzynarodowy znajomość języka francuskiego jest bardzo przydatna (już zapisałem się na kurs). Rampa, start rajdu to wielkie medialne show z tysiącami peruwiańskich kibiców.

Biwak to używane przez wszystkich określenie miasteczka rajdowego. Jego organizacja i logistyka to kolejne wielkie zaskoczenie. Ciekawostka – istnieją trzy ruchome biwaki, jeden jest rozłożony natomiast dwa kolejne są transportowane i przemieszczają się w nowe miejsca. Rozmieszczenie jest zawsze takie same (tak jak w hipermarketach produkty zawsze są w tych samych miejscach). Wydzielona jest strefa gdzie nie można wjeżdżać samochodem i tam znajdują się centrum ASO, centrum prasowe ze stałym dostępem do Internetu, restauracja serwująca dania 24 godz. na dobę oraz toalety i prysznice.

Odcinki specjalne charakteryzują się bardzo długimi dystansami o zmiennej nawierzchni od wielkich piaskowych wydm do tras czysto szutrowych – WRC. Organizator ściśle trzyma się godzin startów, dzięki czemu rzadko kiedy mają jakieś opóźnienia. Na każdym starcie znajduje się autobus dowodzenia. Wyobraźcie sobie że podczas całego odcinka specjalnego nad trasa krążą nie tylko helikoptery, ale również wielki samolot AWAX z kilkunastoosobową załogą, mogliście go zobaczyć w amerykańskiej armii (wygląda jak samolot pasażerski z potężnym radarem w kształcie talerza). Samolot ten służy do utrzymywania stałego kontaktu organizatora z centrum dowodzenia, które znajduje się w Paryżu!

W Dakarze 2013 wystartowało 196 motocykli, 40 quadów, 161 samochodów oraz 75 ciężarówek to światowa elita rajdów cross-country. Każdy samochód jest inny i spersonalizowany do kierowcy. I tu kolejne zaskoczenie, dwie skrajności zespoły fabryczne Mini czy Toyoty gdzie członków teamu jest ponad 100 osób a team australijski gdzie cały team to kierowca, pilot oraz 1 mechanik. Spotkałem się także z innowacyjnymi rozwiązaniami technicznymi jak niezależne zawieszenie w Toyocie, którą jedzie czołowy kierowca teamu Overdrive. Rajdówki są wyposażone w specjalnie zdublowany, dedykowany sprzęt nawigacyjny, oraz sprzęt ratunkowy (jedno z urządzeń stale monitoruje przeciążenia panujące w samochodzie i gdy ono przekroczy ustalony limit od razu włącza się tryb ratunkowy, który informuje organizatora i załogi nadjeżdżające o niebezpieczeństwie).

Czołowi zawodnicy mają do dyspozycji po dwie ciężarówki części zapasowych i opon, które są wymieniane, co każdy odcinek specjalny. Do każdego samochodu przydzielony jest zespól mechaników, inżynierów oraz specjalistów od map. Inżynierowie po każdym odcinku analizują każdy kilometr pod kątem pracy silnika i innych podzespołów. Specjaliści od map są to fachowcy, którzy nakładają na mapę przed startem trasę odcinka i omawiają ja z załogą po to, aby przejazd był jak najbardziej efektywny. Mechanicy to najlepsi z najlepszych z całego świata, pracują po nocach a w dzień odsypiają na dojazdówkach.

Pierwszy raz w długiej historii Dakaru Polacy startują pod Polska flagą. W skład PNT wchodzą wszyscy zawodnicy i dzięki temu panuje fantastyczna atmosfera na biwakach a na trasach mimo ostrej rywalizacji pomagają sobie nawzajem. Obserwuje to i uważam że tego typu zjednoczenie pomaga w ciężkich chwilach przetrwać ten rajd. Organizator, czyli ASO widząc nasz pomysł zamierza w 2014 wprowadzić nową dodatkową klasyfikację narodową. Zazdroszczą nam tego wszystkie narodowości!

Rajd pierwszy raz od lat jest transmitowany w tak wielu polskich telewizjach i inny kanałach przekazu. Ekipa z TVN, TVN 24 i TVN Turbo codziennie musi wstawać o świcie by dostać się samolotami organizatora na odcinki specjalne i kolejny biwak. Oni tez mają swój Dakar! Bardzo się cieszę ze mój pilot i przyjaciel Bartek Boba – startuje w tym rajdzie. „Bobik„ już zbiera cenne informacje, które pomogą nam w planowanym starcie w Dakarze 2014. Rozmawiam z nim codziennie i obserwuję go, widzę jego narastające zmęczenie a mimo to zawsze uśmiechnięty. Wiem że jego wiedza – w przyszłym roku pomoże nam w pokonaniu tego maratonu.

To jak do tej pory chyba największe moje zaskoczenie na tym Rajdzie. Wyobraźcie sobie na dojazdówkach (czasem kilkaset kilometrów) widzę tysiące kibiców stojących przy drodze, machających do każdego samochodu z naklejką z numerem bocznym Dakar. Mają flagi, transparenty i bija brawo, bardzo się cieszą jak tylko się do nich mignie światłami czy zatrąbi. W Peru i Chile ciężko było ruszyć spod świateł, bo wokół samochodu znajdowało się kilkudziesięciu kibiców robiących sobie zdjęcia i proszących o jakiekolwiek pamiątki. Chcą się wymienić koszulkami. Dakar to piekło, ale czasem przyjemne.

fot. Paweł Ciechanowski