Już tylko dwa Racing Lancery walczą w Rajdzie Dakar!Szósty odcinek Rajdu Dakar 2009, prowadzący z San Rafael do miasteczka Mendoza niechlubnie zapisze się w pamięci zespołu Repsol Mitsubishi Ralliart, po tym jak choroba Gillesa Picarda zmusiła Luca Alphanda do natychmiastowego wycofania się z rajdu. Koledzy z zespołu, Stephane Peterhansel oraz Joan Roma ukończyli odcinek z odpowiednio piątym i szóstym czasem, ale w chwili obecnej w klasyfikacji generalnej zajmują piąte i czwarte miejsce, po tym jak z rajdu wykluczono Nassera Al-Attiyah. Obydwaj kierowcy stają przed wyzwaniem odrobienia straty, jaka dzieli ich od prowadzącego Giniela de Villers. Dzisiejszy odcinek specjalny został skrócony najpierw do 232 kilometrów, a następnie do 178 kilometrów. Spowodowane było to stojącą wodą, która pojawiła się na trasie po ulewnych opadach deszczu. Organizatorzy w środę wysłali auto zwiadowcze, aby sprawdzić trasę odcinka. Przejazd przez rzekę w jednej z sekcji odcinka był niemożliwy, ponieważ jej poziom podniósł się aż do 80 centymetrów.

Mechanicy Mitsubishi ostatecznie ukończyli naprawę Racing Lancera francuskiej załogi Peterhansel/Cottret tuż przed czasem, kiedy musieli oni wyruszyć na odcinek dojazdowy do szóstego odcinka specjalnego prowadzącego do miasteczka Mendoza. Peterhansel w środę wieczorem na odcinku San Rafael otrzymał 15-minutową karę za ominięcie punktu kontroli czasu. Ostatecznie ustanowił piąty czas odcinka. Luc Alphand musiał się wycofać z rajdu już po przejechaniu 12 kilometrów odcinka specjalnego, kiedy Gilles Picard rozchorował się podczas udzielania pomocy kierowcy przy podkładaniu płyt pod koła, gdy zakopali się w błotnej dziurze. Pilot został zabrany z odcinka specjalnego helikopterem do strefy serwisowej w San Rafael w celu przeprowadzenia badań medycznych, co znaczyło dla Alphanda koniec udziału w Rajdzie Dakar 2009. Picard został poddany elektrokardiogramowi, ale wyniki były w porządku. Joan Roma i Lucas Cruz Senra od początku utrzymywali szóstą pozycję na odcinku i z takim czasem go zakończyli.

W piątek załogi przekraczają granice z Chile i po odcinku dojazdowym wyruszają do odcinka specjalnego o gługości 419 kilometrów, prowadzącego przez kręte górskie trasy w Andach. Jest to najbardziej zróżnicowany odcinek w tegorocznym Rajdzie Dakar. Rozpoczyna się niedaleko Nueva Californi i prowadzi w kierunku północno-zachodnim do pierwszego i drugiego punktu kontrolnego, po czym zawraca na południe w kierunku mety, która znajduje się niedaleko miasta turystycznego Uspallata u podnóża Andów. Pojazdy serwisowe, auta rajdowe oraz ciężarówki transportowe przekroczą granicę podróżując po ubitej drodze na wysokości 3275 metrów, pomiędzy Punta de Vacas i Puenta del Inca, po czym stromym zjazdem dojadą do wybrzeża Chile. Najwyższy szczyt Ameryki Południowej Aconcagua, wynoszący 6959 metrów, będzie pięknym widokiem podczas tej przeprawy. Po kolejnych 317 kilometrach odcinka dojazdowego, karawana Dakaru dotrze na nocny odpoczynek do Valparaiso na wybrzeżu Pacyfiku w Chile.

Dominique Serieys, dyrektor zespołu: Rajd tak naprawdę rozpoczął się podczas ostatnich 48 godzin, a klasyfikacja generalna zaczęła się zmieniać. Gratulacje dla Nasser’a i zespołu BMW za ich występ podczas ostatnich kilku dni. Pokazali kawał dobrej roboty, walecznie prowadząc w rajdzie. My straciliśmy w rajdzie Luc’a więc chcemy się poważnie skoncentrować teraz na wywarciu presji na Volkswagenach, aby nie czuli się na odcinkach samotni. Musimy się dostosować do sytuacji i zmienić strategię. Zobaczymy, co będzie działo się w przyszłym tygodniu.

Luc Alphand: Oczywiście jesteśmy bardzo zawiedzeni, ale są rzeczy ważniejsze niż rajd. Muszę przyznać, że bardzo się przestraszyłem, gdy zobaczyłem jak Gilles upadł. Dziura błotna była bardzo głęboka, i nie było możliwości się stamtąd wydostać. Nawet ciężarówka T4 miała problemy, żeby nas stamtąd wyciągnąć. Odjechaliśmy zaledwie kilka metrów od wyznaczonej drogi, ale to był niestety błąd i takie są rajdy.

Jean-Paul Cottret: Ostatnie dwa odcinki były naprawdę trudne. Wydmy nie były przyjemne. Pojawiały się drzewa, trawy i inna roślinność, co utrudniało wybór odpowiedniej trasy. Dzisiaj tuż po starcie przejeżdżaliśmy przez trudny, mocno zarośnięty roślinnością odcinek. Jutro znowu trudny odcinek: najpierw prowadzi przez piaski fesh-fesh, później rząd wydm a pod koniec wyruszamy w góry.