Jeśli nie będzie żadnych „afer” z quadem, albo w nawigacji, to przewaga, którą mam powinna wystarczyć, by wywalczyć dla Polski podium – powiedział przed ostatnim etapem Rajdu Dakar, trzeci w klasyfikacji generalnej Rafał Sonik. Krakowianin na trasie z Copiapo do La Sereny uzyskał szósty czas, utrzymując swoją doskonałą pozycję w „generalce”.

Trasa 13. etapu nie do końca sprzyjała kapitanowi Poland National Team. Pierwsza jej część co prawda wiodła przez wydmy, ale potem na zawodników czekało sporo długich prostych. Można tam było maksymalnie podkręcić tempo, a ten element stanowi akurat Piętę Achillesową quada, na którym jedzie SuperSonik. – Dla mnie im trudniejszy odcinek, im bardziej wymagający technicznie i fizycznie, tym lepiej. Najbardziej odpowiadają mi trasy piaszczyste, kręte, wydmowe. Tam liczy się technika, a nie tylko to, ile ktoś ma gazu do odkręcenia – mówił na mecie.

Etap Dakaru bez przygody jest etapem straconym. Tym razem na szczęście miała ona charakter bardziej humorystyczny. – Około 20 km przed metą wyjechałem zza góry i okazało się, że stoi tam grupa lokalnych, chilijskich quadowców, która dopingowała zawodników. Tak się ucieszyli na mój widok, że zaczęli podskakiwać na tych quadach i machać. Tak wymachiwali rękami, że się pomyliłem w trasie. Dojechałem aż do bramy kopalni. Była zamknięta na głucho, więc stwierdziłem, że tędy raczej rajd nie jedzie i zawróciłem. Okazało się potem, że w to samo miejsce i z tego samego powodu trafił chwilę później Tomas Maffei – śmiał się Sonik.

Liczący 441 km odcinek specjalny na trasie z Copiapo do La Sereny wygrał pochodzący z RPA Serel van Biljon. – Na pierwszej części trasy dogonił mnie i wyprzedził. Potem ja radziłem sobie lepiej na wydmach, przez które tak naprawdę go przeciągnąłem. Kiedy ponownie teren zrobił się bardziej prosty i szybszy, on od razu wystrzelił jak z procy. Za chwilę zniknął mi z oczu i jak się okazało dzięki temu wygrał odcinek – opowiada Sonik, który na metę dotarł z szóstym czasem. Łukasz Łaskawiec po ogromnych problemach ze skrzynią biegów nie ma już szans na miejsce w pierwszej dziesiątce, ale walczy do końca i piątek udało mu się osiągnąć siódmy wynik w stawce.

Ostatni biwak przed metą tętnił już nieco innym rytmem, ale kapitan Poland National Team starał się nie zwracać na to zbyt wielkiej uwagi. – Szczerze mówiąc trochę się izoluję. Muszę być skupiony, bo na trasie będzie wiele niebezpiecznych miejsc, więc spokojnie, w odosobnieniu analizuję roadbooka na ostatni etap. Raczej biwak do nas przychodzi, niż my do niego. Cały czas towarzyszy nam huk generatorów, silników, klaksonów ciężarówek itd. Staram się jednak w skupieniu zająć się przygotowaniem – tłumaczył.

Długo oczekiwany, uroczysty finał rywalizacji będzie mieć miejsce w stolicy kraju, Santiago de Chile. Aby tam dotrzeć zawodnicy będą musieli jeszcze pokonać 630 km, z czego jednak zaledwie 128 km to pomiarowy odcinek specjalny. Jeśli przebiegnie bezawaryjnie i bez przygód, ostatni etap tegorocznego Dakaru nie powinien przynieść zmian w klasyfikacji generalnej.

Wyniki 13. etapu – quady:
1. Sarel van Biljon (ZFA) E-ATV 04:42:45
2. Sebastian Husseini (ARE) Honda +00.41
3. Ignacio Nicolas Casale (CHL) Yamaha +00.48

6. Rafał Sonik (POL) Yamaha +13.22

Klasyfikacja generalna – quady:
1. Marcos Patronelli (ARG) Yamaha 47:47:19
2. Ignacio Nicolas Casale (CHL) Yamaha +01.50.24
3. Rafał Sonik (POL) Yamaha +03.14.43