Jacek Czachor: Cały czas trzeba było jechać na stojąco!Do czwartkowego etapu Rajdu Tunezji kapitan Orlen Team, Jacek Czachor startował jako dziewiąty i na tej pozycji dojechał do mety. Zwycięstwo etapowe odnotował Marc Coma, zmniejszając tym samym stratę do lidera klasyfikacji generalnej, Cyrila Despres, który podczas dzisiejszego odcinka był drugi. Trzecią pozycję zajął Francisco Lopez. Do końca rajdu pozostały dwa dni. Jutro przed zawodnikami etap, który może radykalnie zmienić oblicze rywalizacji. Na liczącym 313 kilometrów odcinku specjalnym zawodników czeka bardzo ciężka przeprawa przez białe wydmy pełne pułapek.

Jacek Czachor, ostatni Polak, który pozostał w rywalizacji o punkty do Mistrzostw Świata, równomiernie rozkłada siły. Nie walczy o każdą minutę, za to koncentruje się na odpowiednim nawigowaniu oraz przetestowaniu nowych rozwiązań technicznych w swoim motocyklu. Ta strategia przynosi zakładane rezultaty i sprawdza się znakomicie na zdradliwych pustynnych odcinkach. Po ośmiu etapach rajdu kapitan Orlen Team zajmuje wysoką ósmą pozycję i traci niespełna 23 minuty do poprzedzającego go Heldera Rodriguesa.

Odcinek był bardzo techniczny, w zasadzie cały czas trzeba było jechać na stojąco. Szlak był dziurawy i w większości prowadził po kamieniach, na szczęście już nie takich dużych jak poprzedniego dnia. Jechaliśmy również przez partię ciężko przejezdnych i wyjątkowo wymagających wydm. Trzeba było na nich jechać na pierwszym biegu i ciągnąć tak przez 20 kilometrów. Nie miałem jednak żadnych problemów podczas etapu – powiedział Jacek Czachor.