Czas wziąć się do roboty! Nie znaczy, że od wypadku na Dakarze obijałem się, wręcz przeciwnie uczciwie pracowałem, żeby odzyskać formę… Trzy dni temu odbieram telefon od swojego rajdowego bossa, szefa X-raid Team. Najpierw kurtuazyjne pytanie o samopoczucie – zrobiło mi się miło. Po drugim pytaniu byłem w szoku! Brzmiało ono: A dałbyś radę pojechać Italian Baja? Wiesz, to trasa jaką lubisz, wygrywałeś już tam, może spróbujesz? – opowiada Krzysztof Hołowczyc.

Od razu chciałem wykrzyknąć – no jasne! Już z nie mogę się doczekać kiedy wsiądę do rajdówki. Jednak opanowałem się i poprosiłem o godzinę na decyzję – jak nie ja! Zadzwoniłem do swojego terapeuty, powiedział – powinieneś dać radę, przygotujemy cię odpowiednio i pojedziesz. Oddzwaniam do Svena i mówię ok, dam radę. On na to – świetnie, mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę, pojedziesz z Andym Schultzem. Wow, to legendarny pilot, który wygrywał dwukrotnie Dakar, raz z Juttą Kleinschmidt, raz z Hiroshi Masuoką. Zapowiada się fajna przygoda. Od razu przypomniałem sobie moment na ostatnim Baja Poland, kiedy ja, marzyciel o zwycięstwie w Dakarze, dedykowałem Andiemu książkę – zwycięzcy Dakaru, etc. Teraz za parę dni usiądzie obok mnie…

Jutro wyjeżdżam na swój pierwszy rajd po wypadku Italian Baja, więc wczoraj i dzisiaj postanowiłem sobie przypomnieć jak się lata rajdówką, zwłaszcza, że nagły powrót zimy pozwala na mój ulubiony trening na kolcach. Dlatego napisałem, że latam rajdówką, bo po śniegu na “Szwedzie” po prostu się frunie… Chciałem też przekonać się czy dotychczasowa rehabilitacja przyniosła efekty i powiem szczerze, że jestem bardzo mile zaskoczony… Po wczorajszym treningu prawie nie odczuwałem bólu w plecach, dziś idzie też dobrze. Postanowiłem więc zamienić tradycyjną rehabilitację na Rehab w płynie. Chyba Monster Energy wprowadził ostatnio Rehab specjalnie dla mnie…

fot. Facebook