Historyczny wynik polskich zawodników w Rajdzie Dakar 2009! Kierowca Orlen Team, Krzysztof Hołowczyc zajął piąte miejsce w Rajdzie Dakar! Jest to historyczny sukces. Nigdy wcześniej żaden Polak nie był tak wysoko w tej arcytrudnej imprezie. Dziś Hołowczyc pokazał, że należy do czołówki światowych kierowców i zajął trzecie miejsce na ostatnim etapie. W Rajdzie Dakar świetnie zaprezentował się również Jakub Przygoński. Ten wschodzący talent Orlen Team zajął 11 miejsce wśród motocyklistów wygrywając klasyfikację debiutantów. Jacek Czachor mimo czterogodzinnej kary znalazł się w pierwszej dwudziestce.

W klasyfikacji samochodów zwyciężył Giniel de Villiers. Jest on pierwszym kierowcą z RPA, który wygrał Dakar. Volkswagen ustrzelił dublet dzięki Markowi Millerowi, który przegrał z kolegą o niespełna dziewięć minut. To pierwszy dakarowy triumf odniesiony samochodem z silnikiem diesla. Volkskwagen przerwał tym samym zwycięską serię Mitsubishi, trwającą nieprzerwanie od 2001 roku. Wśród motocyklistów od pierwszego etapu prowadził Marc Coma, będąc zdecydowanie najlepszym zawodnikiem. Swojego kolegę, Cyrila Despresa wyprzedził o prawie pół godziny. Bardzo blisko pierwszej dziesiątki był Jakub Przygoński, który odniósł życiowy sukces. Motocyklista Orlen Team zrobił duże wrażenie szybką i równą jazdą. Bardzo dobre wyniki Orlen Team są wynikiem wymiany wiedzy pomiędzy zawodnikami, jak również bezbłędnej współpracy całego zespołu.

Krzysztof Hołowczyc: Marzyłem o pierwszej dziesiątce, a zrobiła się pierwsza piątka! Mamy ogromną satysfakcję. Ciężki rajd, dużo przygód i strat, ale nawet gdybyśmy odliczyli wszystkie nasze straty wynikające z kłopotów technicznych, moglibyśmy być najwyżej na czwartym miejscu. Ten rajd po raz pierwszy przejechałem tempem dakarowym. Nie byłem kierowcą rajdowym, tylko byłem dakarowcem. Dlatego dojechałem do mety ze spokojem, można powiedzieć z uśmiechem na twarzy. To był piękny rajd, ale też niezwykle trudny. Wymagał od nas wielkiej kondycji, dużego zaangażowania i myślenia. Wszyscy, którzy myśleli na trasie, zajęli wysokie miejsca. Ten rajd pokazał, że Dakar to nie tylko jazda przez pustynię, lecz również ciężka technicznie górska droga.

Cieszymy się tak, że brak nam słów. Cały zespół jest szczęśliwy. Przyjechaliśmy na dobrych miejscach i możemy być tego dumni. Oczywiście ten ogromny sukces nie byłby możliwy bez wielkiego wkładu naszego sponsora PKN Orlen, który przez te cztery lata inwestował w nasze starty. Myślę jednak, że ostatnie nasze wyniki, drugie miejsce w Pucharze Świata, a teraz piąte miejsce w Dakarze udowadniają, że warto było to robić. Jesteśmy naprawdę bardzo wdzięczni Orlenowi, bo to wzór dobrego sponsora, który wierzy w sukces swoich zawodników i nie wycofuje się po pierwszych niepowodzeniach. Dziękujemy też wszystkim naszym wiernym kibicom! Cały czas czuliśmy Wasz doping i wiarę w nasz sukces!

Jakub Przygoński: Bardzo udany dla mnie rajd. Tempo, które udało mi się tu osiągnąć, zawdzięczam Jackowi i Markowi, którzy włożyli wiele pracy w moją osobę. Uczyli mnie jak mam jechać. Mało który zawodnik otrzymuje takie wsparcie. Większość uczy się na błędach, a ja dzięki nim ich uniknąłem. Wykorzystałem ich wiedzę. Bardzo dziękuję Jackowi i Markowi. Ten sukces jest w dużej części ich zasługą.

Jacek Czachor: To był rajd z przygodami. Nie obyło się bez kary, zresztą bardzo dotkliwej, bo czterogodzinnej. Miałem szarpane tempo, raz jechałem bardzo dobrze, innym razem źle nie trzymając grupy. Miałem trochę kłopotów z trasą, nierówna jazda wpływała nie tylko na moje tempo, ale również powodowała zmęczenie i błędy. Stąd słabsze miejsce. Z drugiej strony nie jest to bardzo słabe miejsce, bo nadal jestem w dwudziestce. Gdyby nie kara, byłbym w piętnastce i byłoby OK. Cały czas jestem w czołówce Dakaru. Na pewno inaczej muszę się przygotować do następnego roku, jeździć po innym terenie. Cieszę się, że Kuba pojechał świetnie i dołączył do naszej grupy. Jest najmłodszy w czołówce. Przyszłość jest przed nim. Jeśli nie będzie popełniać błędów, jest w stanie poprawić nasze.