Paweł Dytko: Po czterech latach przerwy ponownie jesteśmy na słowackich Banovcach. Ostatni raz startowałem tutaj w 2006 roku Lancerem Evo VI i ten start wspominam bardzo dobrze. Udało mi się wtedy wygrać polską klasyfikację, ostro cieliśmy się też ze Słowakami. Jeśli chodzi o samochód, to cały czas pracujemy nad rozwojem naszego Evo X i staramy się jak najbardziej przerobić go z wersji rajdowej na wyścigową. W ostatnim czasie poczyniliśmy sporo modyfikacji, włącznie z nową elektroniką Pectel, zestrojoną w firmie 4Turbo. Dzięki temu udało nam się przekroczyć barierę 450 koni, co napawa optymizmem i mam nadzieję, że być może uda mi się na tej trudnej, krętej, technicznej i nieco wolniejszej trasie powalczyć o zwycięstwo. Wiem jednak, że koledzy w 600-konnych potworach tanio skóry nie sprzedadzą. Jednak sobota zapowiada się raczej deszczowo, a dzięki temu moje szanse rosną. Mój start wspierają – Miasto Nysa, Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego i firma TANK.
Aleksander Michałowski: Mieliśmy nie jechać na zawody do Banovców, po tym jak wybuchł nam silnik podczas ostatnich rund w Limanowej. Bardzo ciężko było dostać oryginalne części, tak aby odbudowa jednostki napędowej poszła sprawnie i nie zmieniła pierwotnych ustawień. Jednak cały zespół spiął się i można powiedzieć, że prawie wszystko gotowe. Moja chęć zaliczenia całego sezonu przeważyła i Różowa Pantera czeka na dotarcie. Silnik jest dokładnie w tej samej specyfikacji, więc konkurencja musi o mnie pamiętać. Mamy małą chwilę niepewności przed odpaleniem auta, ale jestem dobrej myśli i sądzę, że radość z jazdy w Banovcach wynagrodzi mi wszystkie niedogodności losu. Teraz muszę unikać błędów popełnionych w Limanowej. Banovce są bardzo fajną trasą, idealną pod mój samochód. Jest i szybko, ciasno i mocno pod górę. Dziękuję całej ekipie Palonka Rally, która pracowała nad odbudową silnika oraz moim sponsorom, firmie Sonax, za wsparcie moich startów w sezonie 2010. Patronat nad moimi startami sprawuje portal wyscigigorskie.pl, na którym znajdziecie filmy z moich występów w GSMP 2010.
Marcin Gładysz: W piątek wybieramy się po raz kolejny na rundy Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Zabieram ze sobą na te wspaniałe zawody rozgrywane na Słowacji Seata Leona Supercopę. Tym razem wspólnie z Mistrzostwami Polski rozegrane zostaną Mistrzostwa Słowacji oraz puchar FIA-CEZ Trophy, czyli Mistrzostwa Europy Strefy Centralnej. Lista zgłoszeń jest rekordowa w tym sezonie ze 120 nazwiskami. To imponujący wynik i na pewno przyczyni się do wzbogacenia zawodów. Mamy i samochody historyczne, szybkie ośki, potwory o mocach ponad 500 koni, a także bolidy formuły F3000. Trasa jest dla mnie nowością, ale mam stały kontakt z Martinem Koisem, który podesłał mi kilka onboardów i udziela wskazówek dotyczących specyfikacji odcinka na górę Jankov Vrsok.
- Banovce to techniczna szybka trasa z wolnymi partiami i mocnymi wzniesieniami. Na pewno będę chciał powalczyć w międzynarodowym towarzystwie Słowaków, Czechów, Węgrów i Austriaków, którzy z pewnością są mocnymi kierowcami. Na zawody wybieram się z młodą ekipą mechaników i wierzę, że zapewnią mi profesjonalną obsługę. Zabieram ze sobą moją córkę, która bardzo polubiła sport samochodowy. Jeśli pogoda się utrzyma to będziemy mieli słoneczne rundy. Chciałbym podziękować wszystkim sponsorom, którzy wspierają starty VW Racing Polska. Liczę na gorący doping mojego taty oraz brata Adama, może wybiorą się na te zawody, żeby wspierać mnie w międzynarodowej walce na górskiej trasie. Zapraszam kibiców na Jankov Vrsok. To będą jedne z najciekawszych zawodów jakie do tej pory jechałem i wasz doping na pewno się przyda.
Grzegorz Dul: Trasa na Jankov Vrsok to bardzo specyficzne miejsce, taka w pewnym sensie świątynia wyścigów górskich. Droga prowadzi do pomnika pamięci słowackich partyzantów z czasów II wojny światowej i na co dzień nie jest używana w ruchu lokalnym, po prostu kończy się na szczycie. Asfalt dawno nie był odnawiany i jest wypłukany przez deszcz, więc kiedy jest wilgotno robi się bardzo ślisko a że po obu stronach drogi są kamienne krawężniki trasa nie wybacza błędów. Sezon układa się dla mnie bardzo dobrze i licze że Banovce nie przerwą tej passy. Trasa daje mocniejszym autom klasy Open mniejszą przewagę, i licze że oprócz dobrego wyniku w grupie N szybką i dokładną jazdą uda mi się zająć wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej GSMP. Dodatkową atrakcją zawodów będzie okazja zmierzenia się z czołowymi zawodnikami słowackimi, w tym z Peterem Jureną, Mistrzem Europy w grupie N sprzed kilku lat. Frekwencja w klasie N+2000 będzie w spora i liczę na dobrą walkę i spore emocje. Pozostaje jedynie zaprosić do kibicowania i podziękować sponsorowi naszego zespołu, firmie Autopart z Mielca.
Waldemar Kluza: Niedawno zawodnicy Rajdowych Mistrzostw Polski rywalizowali w czeskim Rajdzie Bohemia, a już jutro przyjdzie nasza kolej na zmierzenie się na zagranicznym terenie w imprezie naszych sąsiadów, Słowaków. Bardzo się cieszę, że będę mógł pojawić się na starcie wyścigu Banovce i po raz pierwszy spróbować swoich sił na tej bardzo wymagającej i technicznej trasie. GSMP 2010 przekroczyło już półmetek, a z każdym kolejnym wyścigiem rywalizacja staje się coraz bardziej zacięta. Do tego w wyścigu pojedzie bardzo mocna stawka słowackich kierowców, którzy na pewno wysoko zawieszą poprzeczkę. To wszystko daje nadzieję, że w weekend czekają nas emocjonujące chwile i piękna walka.
- Na pewno będzie ciężko, ale dam z siebie wszystko, żeby utrzymać dotychczasowy poziom i osiągane wyniki. Cały zespół ciężko pracował podczas przygotowań i jest mocno zmobilizowany do dziewiątej i dziesiątej rundy GSMP. Jedziemy na Słowacje po naukę i nowe doświadczenia. Mam nadzieję, że uda się też, po pechowym niedzielnym wyścigu w Limanowej, zdobyć dużo cennych punktów. Tradycyjnie chcę bardzo podziękować firmom PROFIAUTO, Monroe, TRW, Gates, ACV, BudExpert i Xpoint.pl, bez których mój start nie doszedłby do skutku. Spodziewam się, że mimo dużej odległości, wielu polskich kibiców na trasie będzie dopingować zawodników z GSMP. Do zobaczenia więc na wyścigu w Banovcach.
Mirosław Pryga: Przed nami wyścig na Słowacji. Jest to kolejna bardzo fajna trasa w kalendarzu Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Do tego lista zgłoszeń zawierająca 118 nazwisk, naprawdę daje możliwość wykazania się. Klimat na tym wyścigu jest wyjątkowy ze względu na to, że większość zawodników śpi w jednym miejscu, co pozwala na wieczorne rozmowy przy herbacie i grillu. Jeśli chodzi o moje nastawienie na ten wyścig to jak zwykle jest bojowe, zresztą gdyby było inne to po co się ścigać? Auto jest już gotowe do startu po ostatniej przygodzie, koła mają nam dojechać na miejsce w piątek, więc pozostaje tylko szybka jazda do góry pod hotel. Mam nadzieję, że kibice poniosą nas swoim dopingiem i wywieziemy ze Słowacji dużo cennych punktów. Z tego miejsc chciałem szczególnie podziękować firmie WMPS – Posadzki Przemysłowe za wielką pomoc w remoncie auta po ostatniej przygodzie w Limanowej. Serdeczne podziękowania dla naszych partnerów: WMPS – Posadzki przemysłowe, TOI TOI POLSKA, LERG Pustków, MT NET, MG PROJEKT, MEGA Mariusz Szymaszek, TABSOL, EDO, bar CASABLANKA, Les-Gum Leszek Wydrzyński.
Marcin Przybyszewski: Nigdy nie byłem w Banovcach, ale po obejrzeniu pierwszych on-boardów widzę, że trasa wygląda bardzo ciekawie. Ciężko ją jednak zapamiętać. Bardzo dużo zakrętów i w zasadzie brak prostych nie daje czasu na odpoczynek. Cały czas z jednej patelni przechodzi się w drugą. To, w połączeniu z bardzo dużą frekwencją wśród zawodników, powoduje, że zawody zapowiadają się bardzo interesująco. Tak więc przede mną drugi po Sopocie start w górach. W międzyczasie jechałem cee’dem na Oschersleben. Są to różniące się od siebie dyscypliny. W GSMP jadę małym, mocnym, szybkim i agresywnym „Sejem”.
- Z kolei w pucharze startuję samochodem bliskim seryjnemu. Tutaj mam jednak okazję do walki błotnik w błotnik z 15 rywalami. Trudno powiedzieć, czy bardziej odpowiada mi jedna, czy druga konkurencja. Z pewnością w każdej z nich mam inne odczucie adrenaliny. Cieszę się jednak, że w tym roku w ogóle udało mi się pojawić na Mistrzostwach Polski. Chodzi mi jeszcze po głowie start w rajdzie, jednak nie wiem czy zdołam zebrać fundusze. Teraz koncentruję się na Banovcach i jestem ciekaw, które miejsce zajmę w stawce ponad 100 kierowców.

