Pechowy dla lubelskiego zawodnika Aleksandra Michałowskiego jest jak do tej pory sezon GSMP 2012. W „Różowej Panterze”, czyli Lancerze HKS wykorzystywanym przez Wicemistrza Polski 2011, już dwa razy wybuchł silnik, a podczas zawodów Jahodna na Słowacji, Olek musiał przesiąść się do samochodu swojego zespołowego kolegi Oscara Azzini, żeby powalczyć o cenne punkty do rocznej klasyfikacji.

Jednak jak sam zawodnik mówi – do trzech razy sztuka. Już podczas zbliżającego się weekendu zobaczymy różowego Mitsubishi z nowym silnikiem, który został przygotowany przez zespół PRS, serwisujący samochód. Na liście zgłoszeń 5 i 6 rundy GSMP widnieje 104 zawodników, a oprócz polskich kierowców w Limanowej kibice zobaczą także Słowaków, którzy wystartują tu w swoich podwójnych rundach. W ubiegłym roku Michałowski stanął na podium zawodów rozgrywanych na małopolskiej trasie w okolicy Limanowej. Dlatego w tym roku nie może być inaczej.

Aleksander Michałowski: Do zawodów zgłosiliśmy się w drugim terminie, bo cały czas jest walka z przygotowaniem silnika, który już dwa razy w tym sezonie wybuchł. Jeszcze jedno takie bum i kończymy przygodę z sezonem 2012, dlatego powiedziałem sobie do trzech razy sztuka i liczę, że pantera mnie nie zawiedzie i dojedziemy sezon do końca. Trasa w Limanowej nie do końca mi pasuje. Nie jest pod mój styl jazdy, ale same zawody są bardzo ciekawe. Ja myślami jestem już gdzieś w Sopocie albo najlepiej w Banovcach.

– W sezonie 2011 udało się stanąć tu na podium i chyba wypadałoby powtórzyć ten wynik, ale jak widać, pretendentów do wygrywania jest co najmniej sześciu i każdy może zdobyć to pierwsze, drugie lub trzecie miejsce na podium. Chciałbym podziękować moim sponsorom za pomoc w tym sezonie firmie SONAX oraz Central Kort. Duże słowa uznania należą się również firmie Team Promotion Marketing i PR Sportowy, która prowadzi moją obsługą medialną. Jutro pojawiamy się w Limanowej i walczymy dalej. Czekam na gorący doping i może jakieś flagi Olek go, albo coś śmiesznego, to na pewno mnie podkręci do szybkiej jazdy.