Jacek Czachor zajął trzecie miejsce w klasyfikacji OPEN Trophy na ostatnim etapie Sardegna Rally Race. Kapitan ORLEN Team rajd zakończył na czwartym miejscu w klasie i zbliżył się na 14 punktów do prowadzącego w cyklu Marka Dąbrowskiego, który w rajdzie był szósty. Kuba Przygoński w generalce zajął jedenastą pozycję. Kuba spadł na piąte miejsce w łącznej klasyfikacji cyklu Mistrzostw Świata. Do drugiego miejsca, które obecnie należy do zwycięzcy Sardegna Raly Race,Jordiego Viladomsa, traci jednak zaledwie cztery punkty. Oznacza to, że na jedną eliminację przed końcem sezonu – Rajdem Faraonów – walka o tę pozycję jest cały czas otwarta.

Inaczej sprawa wygląda, jeśli chodzi o tytuł Mistrza Świata, który po raz piąty został zdobyty przez Marca Comę. Hiszpan, co prawda, na ostatnim etapie miał awarię i przesunął się w wynikach rajdu z drugiej na trzecią pozycję, za lokalnego ridera – Alessandro Botturiego. Jednak trzecie miejsce wystarczyło mu, aby wypracować 21-punktową przewagą nad kolejnym rywalem. Za pierwsze miejsce w rajdzie zawodnicy otrzymują 20 pkt.

Za nami trzecia, bardzo specyficzna eliminacja Mistrzostw Świata. Zawody odbywały się na bardzo twardym, krętym, górskim terenie. Ścigaliśmy się cały czas po kamieniach, skałach i krzakach, a na OSach występowały bardzo duże przewyższenia. Takie warunki nie występują podczas żadnych innych zawodów w których startujemy. Nie czuję się najlepiej na takim terenie. Rajd był bardzo mocno osadzony przez lokalnych zawodników, którzy, w zasadzie, na co dzień trenują w podobnych warunkach. Dopiero pod koniec zawodów wypracowałem swoje optymalne tempo. Walczę jednak o punkty w całym cyklu Mistrzostw Świata, w którym jeszcze może się wiele zmienić – mówił Kuba Przygoński.

Po Sardyńskiej rundzie wiadomo, że puchar Open Trophy przypadnie jednemu z zawodników ORLEN Team. Obecnie liderem, z 47 punktowym dorobkiem, jest Marek Dąbrowski, 14 oczek mniej posiada kapitan zespołu Jacek Czachor, a kolejny w wynikach jest Matteo Graziani. – Bardzo się cieszę, że byliśmy jako zespół w stanie wypracować tyle punktów, przez trzy rajdy sezonu, by już zapewnić tytuł dla zespołu. Jeszcze nie jest przesądzone, czy zdobędę go ja, czy Jacek. Generalnie rajd Sardynii, który nigdy nie należał do moich ulubionych, uznaje za udany. Jechałem równym tempem i dobrze znosiłem kondycyjnie trudne odcinki specjalne – komentował Marek Dąbrowski.

Dzisiaj pojechałem bardzo dobrym tempem. Startowałem z odległej czterdziestej pozycji i pewnie pojechałbym lepiej, gdyby nie kurz konkurentów, który uniemożliwiał mi wyprzedzanie. W pewnym momencie wyjechałem z chmury piachu, zobaczyłem dwóch zawodników, którzy jechali pod prąd odcinka specjalnego. Trochę się zdziwiłem, ale wiedziałem, że jestem na dobrej ścieżce. Ogólnie rajd oceniam bardzo dobrze, o kontuzji nogi prawie już nie pamiętam. Nie miałem żadnego wypadku i w zasadzie jedyną przygodą była awaria przewodu hamulcowego, która przydarzyła mi się wczoraj. Przed nami Rajd Egiptu i jeszcze będzie szansa na walkę o tytuł – dodał Jacek Czachor.