Rywalizacja na trasach Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski nabiera tempa. W dniach 22-24 czerwca najlepsi kierowcy sprawdzali swoją dyspozycję w Limanowej, gdzie mogliśmy obserwować przebieg V i VI rundy zmagań w ramach cyklu GSMP. Jak co roku limanowski wyścig zgromadził rzeszę fanów sportów motorowych. Na dystansie ze Starej Wsi do Przełęczy Pod Ostrą (6031 metrów) zobaczyliśmy reprezentantów Polski i Słowacji.

Nie zabrakło emocji, ale i złośliwości losu. Podobnie jak w Jahodnej, wypadki na trasie i opóźnienia uniemożliwiły przeprowadzenie zawodów zgodnie z wcześniejszym harmonogramem. W sobotę zobaczyliśmy tylko jeden podjazd wyścigowy, natomiast w niedzielę zmodyfikowano plan imprezy i po jednej próbie treningowej zawodnicy przystąpili do drugiego podjazdu wyścigowego V rundy, a następnie przeprowadzono pierwszy, a zarazem ostatni podjazd wyścigowy w ramach VI rundy GSMP.

Ekipa Bełtowski Motorsport podczas wyścigowego weekendu w Limanowej ponownie musiała zmagać się z niuansami, które nie pozwoliły na zaatakowanie najwyższych miejsc w ścisłej czołówce stawki i w konsekwencji uplasowały Marcina Bełtowskiego na 5 miejscu w obu rundach. Triumfatorem V rundy okazał się Tomasz Mikołajczyk. Z kolei VI runda należała do rekordzisty trasy, Tomasza Nagórskiego. Fanów Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski czekają tylko niespełna dwa tygodnie przerwy, bo już w dniach 6-8 lipca rywalizacja przeniesie się nad morze, gdzie na ulicach Sopotu rozegrana zostanie VII i VIII wyścigów górskich.

Jesteśmy w fazie ciągłej pracy nad samochodem. Dążymy do usystematyzowania wszystkich niuansów, które w poprzednich wyścigach utrudniały nam starty. Widać poprawę, bo Limanowej udało nam się przejechać wyścig bez żadnej awarii i zdobyliśmy 5 lokatę. Chciałbym podziękować mechanikom z mojego zespołu za pracę, którą wykonali przed jak i w trakcie wyścigu. W tym roku nie obyło się bez wpadek i niedociągnięć organizacyjnych, więc mam nadzieję, że odpowiednie wnioski zostaną wyciągnięte i w przyszłym sezonie będziemy walczyć w Limanowej o najlepsze czasy – mówi Marcin Bełtowski.

fot. Arkadiusz Bar