Michał Broniszewski dwukrotnie stanął na podium podczas drugiej rundy zimowej serii GT Open Winter Series na torze Jerez w Hiszpanii. Polski kierowca startujący samochodem Ferrari 458 Italia GT2 zespołu Kessel Racing zajął drugie miejsce w pierwszym wyścigu, a w drugim był trzeci. W piątek Polak był najszybszy podczas jednej z czterech sesji testowych, ale po południu awaria samochodu uniemożliwiła mu start w ostatniej sesji tego dnia. Okazało się, że z komputera pokładowego zniknęło oprogramowanie! Ściągnięta w nocy kopia programu została zainstalowana rano i sobota przebiegła już bez poważniejszych przygód.

Dobry wynik oczywiście cieszy, chociaż w ten weekend nie był najważniejszy – powiedział Michał Broniszewski. – Zaliczyłem sporo kilometrów na torze podczas zimowej przerwy. Prawdę mówiąc były to dwa bardzo ciężkie dni. Miałem naprawdę dużo jeżdżenia i sporo pracy z inżynierem, ale i wiele satysfakcji. Byłem jedynym kierowcą w stawce, który jechał sam wszystkie sesje.

Jestem zadowolony z mojej jazdy w sesjach kwalifikacyjnych. Drugie i trzecie miejsce to dobry wynik, bo Talkanica jechał sporo mocniejszym samochodem. Pokonałem dwóch bardzo szybkich kierowców – Giammarię i Gattuso, na torze, gdzie teoretycznie mocniejszy samochód GT2 nie miał przewagi nad GT3, a w niektórych partiach „GT-trójki” były wręcz szybsze.

W pierwszym wyścigu Talkanica po starcie z pole position wyraźnie spowalniał stawkę i jadąc na tuż za nim straciłem sporo sekund. Po obowiązkowym postoju w boksach ugrzązłem za Rosjaninem Mawłanowem. Gdy z nim się uporałem, wyprzedził mnie bardzo szybki, doświadczony Matt Griffin, ale bez problemu zająłem drugie miejsce.

W wyścigu drugim miałem dodatkowy handicap – aż 10 sekund za wynik w pierwszym, tym bardziej cieszy trzecie miejsce. Jechałem na innym ustawieniu, niestety to z pierwszego wyścigu było lepsze. Przez nadsterowność nie mogłem powalczyć o wyższą pozycję. Mieliśmy świetną walkę z młodym Talkanicą po starcie, wyprzedzaliśmy się kilka razy, nawet straciłem lusterko w tym pojedynku.

Tor Jerez bardzo mi się podoba. Byłem tu po raz pierwszy, ale polubiłem go już po kilku okrążeniach. Jest na nim parę bardzo fajnych, szybkich zakrętów. Super jeździłoby się tu prototypem. Nie dziwię się, że tak chętnie testują tu różne serie, nie wyłączając Formuły 1. Niestety, wbrew zapowiedziom nikt nie przywiózł do Jerez samochodu GT2 w nowej specyfikacji, więc nadal nie wiemy, jak wygląda porównanie z ubiegłoroczną, ale i tak wracam do kraju zadowolony, z uśmiechem na twarzy.To był bardzo udany i pożyteczny weekend, który pozwala z optymizmem czekać na zbliżający się sezon.