Po raz trzeci z rzędu Krzysztof Hołowczyc zwyciężył w rajdzie Baja Poland, zaliczanym po raz pierwszy do Pucharu Świata FIA w Rajdach Cross-Country. Hołowczyc za kierownicą Mini All 4 Racing, wystawionego przez Monster Energy X-raid, był poza zasięgiem rywali, wygrywając rajd z przewagą niemal osiemnastu minut nad drugim w klasyfikacji Miroslavem Zapletalem. Trzecie miejsce zajął Erik Korda.

W miniony weekend, Krzysztof Hołowczyc startujący po raz pierwszy z nowym pilotem, Portugalczykiem Filipe Palmeiro, trzeci raz z rzędu triumfował w rajdzie Baja Poland, rozegranym w okolicach Szczecina i Drawska Pomorskiego. Zwycięstwo to jest szczególnie ważne ze względu na fakt, że po raz pierwszy w Polsce gościliśmy rundę Pucharu Świata FIA w Rajdach Cross-Country. Można śmiało powiedzieć, że Krzysztof pokazał na Baja Poland najwyższej klasy kunszt kierowcy, wyprzedzając zdecydowanie całą stawkę, pomimo trapiących go na początku kłopotów technicznych.

Po prologu i pierwszym sobotnim odcinku specjalnym, Krzysztof Hołowczyc tracił do lidera 49 sekund. A to za sprawą przebitej opony i szwankującej skrzyni biegów, w której „zabrakło” piątego i szóstego biegu. Przerwa serwisowa była zbyt krótka, by wymienić skrzynie biegów bez sporej kary za spóźnienie, więc Hołowczyc zaryzykował jazdę na najdłuższym, prawie 250. Kilometrowym odcinku, mając do dyspozycji tylko 4 pierwsze przełożenia. Na szczęście wyczerpał już swój limit pecha i zdecydowanie wygrał ten odcinek, uzyskując kilkuminutową przewagę nad głównymi rywalami. Wygrywając kolejne odcinki specjalne, na mecie rajdu załoga Hołowczyc/Palmiro odnotowała blisko 18-minutową przewagę nad kolejną załogą.

Trzeci raz z rzędu udało mi się wygrać Baja Poland, więc można zaliczyć to jako “hat-trick”, mówiąc piłkarskim żargonem. Rajd był naprawdę ciężki, myślę, że wszyscy zawodnicy czują go jeszcze dokładnie w swoich kręgosłupach. Szczególnie najdłuższy, 250 km, odcinek prowadzący po poligonie w Drawsku Pomorskim dał się wszystkim we znaki. Jechałem go bez 2 najwyższych biegów i tak się bałem, że sporo stracę, że w efekcie wygrałem go z dużą przewagą – co to znaczy silna motywacja! W niedzielę, po wymianie skrzyni biegów, jechaliśmy z moim nowym, portugalskim pilotem Felipe Palmeiro bardzo szybko i pewnie, więc na mecie przewaga nad drugim Mirkiem Zapletalem wyniosła blisko 18 minut.

– Na ostatnim odcinku zmienialiśmy przebite koło, ale i tak udało się go wygrać, więc chyba wynika z tego, że tempo mamy dosyć szybkie. Rajd był bardzo ciekawy, choć zabrakło mi tej ostrej zeszłorocznej, rywalizacji ze Stephanem Peterhanselem, gdy obaj jechaliśmy na granicy możliwości, rywalizując o sekundy, a nie jak w tym roku o minuty. Teraz mieliśmy czas, żeby przetestować pewne nowe elementy i ustawienia samochodu i wygląda, że poza skrzynią wszystko działa świetnie. Na szczęście do Dakaru jeszcze sporo czas, więc inżynierowie X-raid na pewno znajdą właściwe rozwiązania. Ważne też, że po raz pierwszy w Polsce mieliśmy rundę Pucharu Świata FIA i myślę, że wypadło to całkiem dobrze.

– Zaimponowała mi bardzo jazda Adama Małysza, który nie najnowszym przecież Mitsubishi L200 prowadził równą walkę z czołówką i skończył rajd na 5. miejscu. Cieszę się też, że młody Martin Kaczmarski, któremu od pewnego czasu służę swoim doświadczeniem dojechał w pierwszej dziesiątce. Dziękuję też bardzo kibicom za wyjątkowo gorący doping w Szczecinie, a organizatorom życzę kolejnych tak udanych imprez – powiedział Krzysztof Hołowczyc.