Niestety nie był to szczęśliwy wyścig w Porsche Mobil 1 Supercup dla Mateusza Lisowskiego. Po dobrym starcie kierowca Förch Racing liczył na kolejny finisz w pierwszej dziesiątce, lecz niestety jego plany pokrzyżowała awaria samochodu. Po sobotnim sukcesie i ukończeniu wyścigu na 10. miejscu, Mateusz Lisowski był pełen optymizmu i liczył na kolejną zdobycz punktową na węgierskim torze Hungaroring.

Niestety na 5. okrążeniu w Porsche 911 GT3 Cup 22-latka z Wieliczki awarii uległa pompa oleju i był on zmuszony do przedwczesnego zakończenia rywalizacji. Do momentu awarii zawodnik zespołu Förch Racing był 12. (awans o dwie pozycje względem kwalifikacji) i miał szansę na miejsce w pierwszej dziesiątce. Kolejna szansa na pokazanie się z dobrej strony nastąpi dopiero w pierwszy weekend września na legendarnym torze Spa-Francorchamps w Belgii, gdzie Mateusz Lisowski wystartuje po raz pierwszy.

Mateusz Lisowski: Na starcie było lekkie zamieszanie i straciłem jedną pozycję, gdyż musiałem objeżdżać Bleekemolena, który obrócił się tuż przede mną. Kolejne okrążenia pokonywałem w bardzo dobrym tempie, czasy były świetne. Wyglądało na to, że powalczę o dobrą lokatę, ale niestety nie wytrzymał silnik. Na piątym okrążeniu zaświeciła się lampka informująca o niskim ciśnieniu oleju, auto zasłabło i musiałem zjechać do pit lane. To było spore zaskoczenie i rozczarowanie – wcześniej wszystko działało jak w zegarku, nic nie wskazywało na to, że są problemy z silnikiem. Szkoda wyniku, miałem szansę na finisz w pierwszej dziesiątce, kto wie, może nawet na 8. lub 9. miejscu.