Druga odsłona Global Rallycross Championships na długo zapisze się w pamięci widzów i w historii amerykańskiego sportu samochodowego. Wyścigi w Twin Peaks poziomem emocji i adrenaliny dorównały chyba amerykańskiemu serialowi z przełomu lat 80 i 90, o tym samym tytule. Zgromadzona publiczność nie mogła się skarżyć na brak wrażeń. Dwa dni zmagań to bezustanna walka na torze. Bardzo widowiskowym elementem był przejazd przez wybudowaną skocznię. To właśnie tutaj Andi Mancin, gościnnie zaproszony do zawodów GRC zaliczył najbardziej spektakularną przygodę tego weekendu. Jego skok w jednym z przejazdów zakończył się wykonaniem „front flipa”, i wylądowaniem na dachu. Polski kierowca na szczęście z całej przygody wyszedł cało, tylko z kilkoma siniakami.

Andi Mancin: Przed startem deklarując weekend pełen emocji, nie miałem na myśli aż takich przeżyć, ale niestety bardzo mocnym akcentem zakończyła się dla nas druga runda GRC. Pierwszy dzień pechowo przerwała nam awaria skrzyni biegów, podczas kwalifikacji. Do sobotniego etapu wystartowałem sprawnym samochodem i wydawało się, że tym razem pech nas ominie. Udało mi się wygrać swój bieg eliminacyjny, co dawało duże nadzieje, na wysoką pozycję wyścigach finałowych. Bardzo zależało mi, żeby dojechać do mety i zdobyć punkty do startu w X-Games. Byłem przygotowany na ostrą i bezpardonową walkę, ale to co działo się na trasie, znacznie, przerosło moje wyobrażenia. W całym zamieszaniu ciągle dochodziło do jakiś zderzeń. Trzeba było mieć naprawdę oczy dookoła głowy, żeby wyjść cało z tych przygód. Wielu kierowców odpadło z rywalizacji. W ferworze walki spadł wąż od turbiny w moim samochodzie. Przed skokiem poczułem, że Mitsubishi straciło moc, i że zabraknie nam prędkości na daleki skok. Na reakcje było już jednak za późno i zostało mi mieć tylko nadzieję, że jednak się uda. Niestety, jaki był efekt, możecie zobaczyć na wideo. Usterka była niewielka, a konsekwencje niestety tak poważne.

Andi Mancin

- Mitsubishi przodem uderzyło w nasyp i podbiło nas do góry. Kolejne uderzenie w podwozie drugi raz podbiło samochód, który wylądował tym razem już na dachu. Po dłuższej chwili udało mi się wyjść z samochodu i przy owacji widzów, zejść z toru. Samochód ucierpiał poważnie, ale wszystkie elementy systemu bezpieczeństwa zadziałały prawidłowo. Pozostało mi już tylko w roli widza, śledzić dalszą walkę. Zawodnicy od samego początku twierdzili, że skocznia sprawia im dużo trudności. Do tego Lancery, które zawsze mają tendencję do nurkowania przodem, radziły sobie ze skokiem najgorzej, ze wszystkich startujących aut. Niestety Lancery nie nadają się do takich skoków i bardzo trudne się je nimi wykonuje. Całe zdarzenie wyglądało groźnie, ale szczęśliwie poza ogólnymi stłuczeniami nic mi się nie stało.

- Przygoda, chociaż niezbyt przyjemna, pewnie jeszcze długo będzie, wspominana na torze. Torze, który naprawę jest niesamowity. Bardzo zróżnicowany i wymagający, a do tego otoczony jedyną w swoim rodzaju scenerią starej fabryki. Naprawdę dało się poczuć jakby brało się udział w wyścigach na torach gry DiRT. Ogromne brawa, dla organizatorów, za przygotowanie tak wspaniałej imprezy. Szkoda, że w Polsce nie mamy takiego toru i podobnych zawodów. Dziękuje wszystkim za gorące przyjęcie po takiej przerwie, wszystkie dobre słowa i troskę o mój stan zdrowia po wypadku. Bardzo dziękuje firmie Pirelli US i całemu zespołowi Arta Gruszki. Art też miał podczas weekendu wielkiego pecha i problemy techniczne, ale mimo wszystko na zawsze zapamiętamy ten emocjonujący weekend. Pełną relację z Global RallyCross Championship w Twin Peaks będzie można zobaczyć na kanale ESPN, 14 maja o 4:30 p.m. czasu wschodnioamerykańskiego (godzina 22:30 w Polsce).